Co warto zobaczyć? To pytanie, które bardzo często słyszę. Zwłaszcza gdy ktoś wybiera się tutaj po raz pierwszy. Przypomniałam więc sobie dziś o pewnej wiadomości, którą wysłałam zeszłej zimy do Polski.
Kilka miesięcy temu przygotowałam dla kolegi krótki opis miejsc, które warto odwiedzić w Andaluzji i zestaw porad jak się przygotować się do przyjazdu, gdzie rezerwować nocleg, jak kupować bilety itd. Tak sobie pomyślałam, że jeśli udostępnię te informacje również Wam, to może okażą się dla Was przydatne, a przecież Ziemowit się nie obrazi 🙂
Planowanie wyjazdu do Andaluzji to nie taka prosta sprawa, bo mimo, że to tylko region w Hiszpanii, to przecież bardzo duży i za jednym razem, zwłaszcza z rodziną, nie jesteście w stanie wszystkiego zobaczyć – coś trzeba wybrać, żeby móc nacieszyć się tym wyjątkowym miejscem.
Na początek najlepiej wyjąć mapę i podzielić sobie Andaluzję na cztery części. Będąc tutaj dwa tygodnie, można sobie później te części trochę pomiksować. Zauważyliście, że jeśli zmienicie miejsce zakwaterowania co najmniej raz w czasie wyjazdu, to wakacje zdają się dłuższe?
Co warto zobaczyć w Andaluzji?
1/ Costa de la Luz – czyli wybrzeże Atlantyku. Przepiękne, smagane wiatrem, rozświetlone słońcem i nawet w szczycie sezonu, stosunkowo puste. Uwielbiam je i myślę, że Wam też się spodoba.
Kurorty, które warto wziąć pod uwagę, to oczywiście Tarifa, czyli najdalej na południe wysunięte miejsce w Europie i stolica kitesurfingu (O Tarifie po raz pierwszy, O Tarifie po raz drugi). Dużo szkół kite’a, możliwość jazdy konno i fajne międzynarodowe towarzystwo. Trochę jak na Helu, ale jednak czuć, że Afryka jest tylko 14 km stąd. Możliwość fajnych wycieczek – Kadyks (odległość 100 km, najstarsze miasto w Europie, cudowne), Sewilla (200 km, olśniewająca i uzależniająca, Gibraltar (45 km, wiadomo, że warto ;)), no i oczywiście Maroko (ale szczerze mówiąc za pierwszym razem, z Maroka bym zrezygnowała i poleciała tam bezpośrednio, żeby mieć więcej czasu na zwiedzanie okolicy).
Sanlúcar de Barrameda (Na krańcu świata) – położone powyżej Kadyksu (a także blisko Jerez de la Frontera (Trzy miasta w 48 godzin) i Sewilli), tuż przy największym parku narodowym w Europie, to mój kolejny absolutny faworyt. Pobyt w Sanlúcar ma też ten plus, że stamtąd blisko jest do Portugalii i pięknych gór Sierra Morena, niskich i wygodnych do eksplorowania – więc jest to pomysł na wakacje hiszpańsko-portugalskie, co też brzmi dobrze, prawda?
Inne urocze miejscowości na hiszpańskim wybrzeżu Atlantyku to Bolonia, Atlanterra, Zahara de Los Atunes i Los Canos de Meca, ale o nich będzie innym razem 🙂
2/ Costa del Sol – dzielona na część północną, położoną powyżej Malagi, bardziej dziką i czasem trochę przypominającą Maderę, oraz południową, bardzo zabudowaną, z Marbellą (Chic Town albo 80 km od Julia Iglesiasa), Esteponą (Jamon, Jamon – czyli weekend w Esteponie) i morzem kurortów.
Część północna Costa del Sol to przede wszystkim piękna Nerja i pobliska Frigiliana, pięknie opisane w uroczej książce „Nasze piękne dni i kochane psy w Andaluzji”, nieżyjącej już niestety Jackie Todd. Jest to dobry pomysł na spokojne, kurortowe wakacje. No i z Nerji już blisko do Granady (i Alhambry, a to jest prawdziwy czad) oraz Kordoby.

Część południowa ma swoje mocne punkty – Marbellę i Esteponę, więc jeśli szukacie typowej oferty wczasowej – to tam najłatwiej Wam będzie znaleźć hotele z pełnym wyżywieniem, basenami, świętym spokojem itd. Blisko też stamtąd do Rondy, a Ronda to kolejne miejsce, które warto w Andaluzji zobaczyć.

4/ Andaluzja kontynentalna – czyli wszystko, co nie jest wybrzeżem. Monumentalna, górzysta, z pięknymi trasami spacerowymi i przyzwoitym zapleczem hotelowym, o niższych cenach niż na wybrzeżu. No i w górach jest po prostu chłodniej – co tutaj oznacza, że latem jest w sam raz 🙂
Przepiękna jest na pewno Alpujarra i Sierra Nevada, jeszcze tam nie dotarliśmy na dłużej. Przejeżdżaliśmy tamtędy kiedyś i obiecaliśmy sobie wtedy, że na pewno wrócimy. Może na święta, żeby Mała Mysz miała szansę ulepić bałwana?
Jak planować pobyt w Andaluzji?
Jeśli będziecie tu dwa tygodnie, to na Waszym miejscu rozważyłabym podzielenie wakacji na dwie części i była tydzień w jednym miejscu i tydzień w drugim – dzięki temu więcej zobaczycie, a nie wykończą Was dojazdy do tych wszystkich pięknych miejsc.
Myślę, że w pierwszym tygodniu warto wybrać np. pobyt w okolicach Nerji (Costa del Sol północne), co pozwoli Wam zwiedzić przepiękną Granadę, Malagę i np. Costa Tropical. Jeśli lecicie z Wrocławia albo Krakowa, to właśnie lądujecie w Maladze – więc tak byłoby najwygodniej. Drugi tydzień – Tarifa albo Sanlúcar .
Tarifa, wiadomo – najpiękniejsze miasto na Costa de La Luz, jedyne 45 km od Gibraltaru, wszyscy się w nim natychmiast zakochują. Pobyt w Sanlúcar, to znowu bliskość Portugalii, a do tego Kadyksu, Jerez de la Frontera i Sewilli.
Dodatkowe atrakcje dla dzieci:
Parki wodne – znajdują się w odległości ok. 40-50 km od siebie, więc gdziekolwiek pojedziecie, na jakiś traficie.
Selwo – w pobliżu Estepony, olbrzymie Zoo na świeżym powietrzu/ Selwo
Mini Hollywood – miasteczka, w których kręcono spaghetti westerny/ Oasys Parque Tematico
Jak dolecieć?
Z Polski/ Najlepsze są połączenia do Malagi, Ryanaira – z Wrocławia i Krakowa, albo EasyJet – z Berlina albo Norwegian – z Warszawy. Jakby nie kombinować, tak wychodzi najtaniej. Czasem można znaleźć dobre połączenia na Skyscanner i wtedy warto np. lecieć przez Barcelonę i pobyć tam kilka godzin albo jeden dzień, a potem polecieć lotem lokalnym do Malagi, Sewilli, Granady albo Jerez de la Frontera. Czasem lataliśmy z Berlina, a moi rodzice ostatnio wracali do Poznania przez Oslo.., ale ciągle mam wrażenie, że Wrocław-Malaga wypada najkorzystniej cenowo i czasowo.
Z Wielkiej Brytanii/ można przylecieć do Hiszpanii albo na Gibraltar. Połączeń jest mnóstwo i nie będę zaczynać ich wymieniać, żeby nie popaść w zazdrość 😉
Kiedy przylecieć?
Jeśli latem, to zdecydowanie lepiej w czerwcu/ lipcu albo wrześniu, bo jest po prostu taniej. W sierpniu jest gorąco, tłoczno, a w morzu mogą pojawić się meduzy. Naprawdę fajnie jest też w październiku – nadal ciepło, w nocy też, i wszystko zdaje się być bardziej dla nas. Sama lubię wszystkie pory roku – najbardziej listopad i okres od marca do maja, pogoda jest wtedy iście wiosenna, nie ma tłumów i naprawdę można nacieszyć się wszystkimi atrakcjami, a przy dobrych wiatrach, kąpać się na pustych plażach (gdy wieje ciepły wiatr Levante morze i ocean są o kilka stopni cieplejsze).
Gdzie rezerwować noclegi?
Lubię strony: Owners Direct, Home and Away, i często korzystam z Booking i Airbnb.
Namawiam Was na wynajęcie apartamentu i samodzielne żywienie. Tapasy są tanie i wybór duży, a ceny w supermarketach w sumie zbliżone do polskich.
Gdzie wynająć samochód?
Na Costa del Sol jest polska firma Malaga U Drive (https://malagaudrive.com/pl/) Kiedyś korzystaliśmy z Auriga Crown. Ostatnio rodzice wynajęli w Avis i też byli zadowoleni. Kolega polecał ostatnio Brunos Car – podobno najtaniej wychodzi i mają dobrą obsługę.
Co czytać przed wyjazdem?
Mam chyba wszystkie wydane po polsku przewodniki po Hiszpanii i muszę przyznać, że te dwa są naprawdę najlepsze. Polecam!







Dodaj komentarz