Jestem wielką zwolenniczkę spokojnego i lekko powolnego życia, gdzie na wszystko jest czas. Pewnie dlatego, że zupełnie nie umiem tak żyć i ciągle kończę robiąc kilka rzeczy jednocześnie (na szczęście to akurat lubię) i zbyt szybko (z tym staram się walczyć).
Kwintesencją mojego apetytu na życie, tym razem w postaci ciągłego pragnienia poznawania nowych miejsc, była ostatnia wycieczka, którą zaserwowałam moim drogim rodzicom, partnerowi i dziecku. Na szczęście przeżyli, a nawet chyba im się podobało 🙂
W niecałe dwa dni spróbowaliśmy zwiedzić trzy miasta – Jerez de la Frontera, Sanlúcar de Barrameda i Kadyks. W Jerez i Sanlúcar byliśmy po raz pierwszy, w Kadyksie już wielokrotnie, więc łatwiej było wszystko zaplanować, trudniej zobaczyć. Na szczęście wszystkie te miejsca znajdują się blisko siebie i zorganizowanie takiej wycieczki nie jest skomplikowane, gorzej z opisaniem… Dlatego najpierw Jerez, a kolejne miasta postaram się przedstawić wkrótce w następnych postach (na razie moje „wkrótce” to miesiąc, ale naprawdę pracuję nad tym, żeby to zmienić!).
Jerez to miasto, które może na pierwszy rzut oka nie jest tak olśniewające jak pozostałe duże miasta Andaluzji (a może tak mi się wydawało, bo prawie cały czas padał ulewny deszcz, przerywany krótkimi momentami, gdy wychodziło upragnione słońce), ale jest w nim jakaś dostojność i spokój, które wciągają w interesującą podróż. Jest to miasto ładne i warto je odwiedzić – zwłaszcza, jeśli jest się amatorem wina, koni i flamenco, albo chociaż wina i pobliskiego oceanu. Myślę, że tam wrócimy, aby lepiej się rozejrzeć i zobaczyć dzielnicę Barrio de Santiago – jak twierdzą przewodniki, przesyconą hiszpańskim duchem, do której tym razem nie dotarliśmy.
Jerez jest rozległe – to piąte największe miasto w Andaluzji, liczniejsze niż sąsiadująca z nim stolica regionu, Kadyks, ale nie czuć w nim tej wielkości. Przedmieścia skojarzyły mi się raczej z przedmieściami średniej wielkości miasta w Polsce – śmieszne wrażenie, zważywszy na wszechobecne palmy i drzewka pomarańczowe. Centrum przypomniało jednak gdzie się znalazłam, i to z czego Jerez jest najbardziej znane – czyli z wyrobu sherry! Co chwilę spotyka się ogromne, rozłożyste budynki, w środku których znajdują się bodegi (piwnice) mniej lub bardziej znanych marek (w bodegach można umawiać się na degustacje, np.: Bodega Tio Pepe).
Tereny na północ od Kadyksu słynęły z uprawy winorośli i wyrobu wina już od XII wieku p.n.e. Kolejne nacje zasiedlające Andaluzję, doskonaliły techniki wytwarzania tego trunku, ale dopiero Maurowie do procesu destylacji dodali fermentację, dzięki czemu mogli zacząć produkować wina wzmacniane. Po wypędzeniu muzułmanów w XIV w., to chlubne zajęcie przeszło w ręce chrześcijan – i wtedy pojawiła się znana współcześnie na całym świecie nazwa sherry. Sherry (zwane też właśnie Jerez) ma pomiędzy 15,5 a 20 % alkoholu, występuje w kilku odmianach i jest naprawdę dobre. Najbardziej znane to fino (wytrawne i o najmniejszej zawartości alkoholu). Trochę mocniejsze, ale mniej wytrawne jest amontillado. Najmocniejsze (18-20% alkoholu, odmiany półwytrawna, półsłodka i słodka) to oloroso. Popularna jest też odmiana fino, produkowana w Sanlúcar de Barrameda i podobno smakująca oceanicznym wiatrem, o dźwięcznie brzmiącej nazwie – manzanilla.
Jerez ma też oczywiście piękną barokową Katedrę i Alkazar – twierdzę zbudowaną XI w. przez dynastię Almohadów. Fragment zamku udostępniony jest zwiedzającym bezpłatnie, w części płatnej można zobaczyć m.in. łaźnie arabskie, a na szczycie wieży pałacowej znajduje się camera obscura (można zwiedzać przez cały rok, wstęp 5,40 Euro).
Przewodniki zwracają uwagę na kolejne dwie atrakcje: Parque Zoologico to największe w Andaluzji zoo i ogród botaniczny, Zoo Botanico), a Real Escuela del Arte Ecuestre, czyli Królewska Andaluzyjska Szkoła Jazdy Konnej (Real Escuela) podobno także jest wyjątkowym miejscem, gdzie zwiedzający mogą wziąć udział nie tylko w pokazach tańca koni, ale też zobaczyć stajnie i obejrzeć treningi (pokazy słynnego tańca odbywają się w czwartki o godz. 12:00).
W maju w Jerez odbywa się Grand Prix wyścigów motocyklowych, co w połączeniu z trwającą w tym czasie Ferią, może być kolejnym powodem odwiedzenia tego ładnego miasta.
Przydatne linki:
Mapa Jerez – Mapa/ Pdf
Strona miasta – Turismo Jerez
Ps. Dzięki aplikacji Skyscanner odkryłam ostatnio świetne połączenia lotnicze do nas (nie wiem dlaczego aplikacja na telefon działa dobrze i pomaga znaleźć naprawdę fajne połączenia, gdy jednocześnie strona internetowa tych samych połączeń nie widzi…?).
Pierwsze: Poznań – Barcelona – Jerez de la Frontera, pozwala wylecieć z Poznania o 9:40 rano i już ok. 17:00 wysiąść w pięknym Jerez. (Lot na takiej trasie jest możliwy tylko w niedzielę).
Drugie: Sewilla – Mediolan – Poznań, też pozwala polecieć z Andaluzji do Wielkopolski za nieduże pieniądze i w jeden dzień! (wylot ok. 10:00 i przylot do Poznania tuż po 17:00, przelot możliwy we wtorki i soboty).
Planując przylot tutaj warto brać pod uwagę loty z przesiadką, bo cała Hiszpania pokryta jest siecią połączeń, realizowanych przez tanie linie lotnicze i często tańszych niż połączenia autobusowe i kolejowe (drogie i niepokrywające części Andaluzji). Loty są częste – czasem kilka dziennie, i potrafią kosztować już od 8 Euro. Naprawdę polecam próbę poszukania tego typu łączonego przelotu, żeby już w ciągu kilku godzin znaleźć się w Andaluzji i na Gibraltarze 🙂


Dodaj odpowiedź do Moretta Anuluj pisanie odpowiedzi