Lubię Gibraltar

Strona o Gibraltarze i mojej miłości do tego miejsca, a także o odkrywaniu Andaluzji i wszelkich innych nieograniczonych możliwościach, dostępnych w tym zaskakująco różnorodnym miejscu na świecie!

Chic Town albo 80 km od Julia Iglesiasa

78 km – dokładnie tyle dzieli Gibraltar od Marbelli, jeszcze bliżej (32 km) jest z Estepony. Trudno było więc tam nie pojechać, skoro już byliśmy tak blisko.

Lubię Marbellę i jej szykowny wdzięk. To kurort bardzo popularny w latach 50tych – odwiedzany przez Liz Taylor i inne wielkie gwiazdy ekranu (już widzę te imprezy!), później zapomniany, zaniedbany i podupadły, ostatnio znowu na fali wschodzącej.  A ja lubię upadłe gwiazdy i jak komuś znowu się udaje.

Chociaż muszę przyznać, że ten odkurzany na nowo blichtr i starannie budowany luksusowy wizerunek, budzą moje mieszane uczucia. Z jednej strony mamy zapierające dech w piersiach położenie i jeden z najlepszych widoków na wybrzeże na całym Costa del Sol, relaksujące się tam bogate towarzystwo (według gazet – głównie Rosjanie i szejkowie arabscy), ekskluzywne sklepy, restauracje i dyskoteki, oraz chyba farbowaną na turkusowo wodę w porcie Puerto Banus. Tam nawet słońce swieci bardziej złoto… Z drugiej bardzo andaluzyjską Starówkę, pełną bezpretensjonalnych sklepików z ładnymi pamiątkami i barów z tapasami. Dwa światy w jednym.

Marbella – to miejsce, które na pewno warto zobaczyć i zwiedzić. Nawet zimą, czyli ostatnio moją ulubioną porą roku. Zimą często trafiają się piękne dni, poza tym nadal cieszy mnie średnio 20 stopni więcej niż w Polsce, no i… lepiej wszystko widać. Nie tylko ze względu na małą liczbę turystów, ale również na brak liści na drzewach. W lutym świat wygląda szczególnie wiosennie i wesoło, gdy nagie drzewa kontrastują z wiecznie zielonymi palmami, co jakiś czas trafiają się objuczone owocami drzewka pomarańczowe, a dzięki ulewnym deszczom trawa ma intensywnie jasnozielony kolor.

Chcąc zabawić w Marbelli dłużej, może warto zatrzymać się w La Villa Marbella (http://www.lavillamarbella.com/). Ostatnio czytałam o tym bardzo fajnym pomyśle i projekcie, realizowanym przez pewnego brazylijskiego biznesmana. Od kilku lat kupuje on kolejne domy na Starówce w Marbelli i zmienia je w małe hotele (z kilkoma pokojami w każdym) – wszystkie funkcjonują pod jedną nazwą i od kilku lat zdobywają nagrodę Tripadvisor.

W Marbelli można też dobrze zjeść. Tym razem również mieliśmy dużo szczęścia. Metoda polegająca na szukaniu w bocznych uliczkach knajp, pełnych ludzi o zadowolonych twarzach (i wyglądających na miejscowych), jak zwykle się sprawdziła – po chwili, my też mieliśmy takie zadowolone twarze. Pyszny posiłek, złożony z sześciu różnorodnych i dorodnych porcji tapasów oraz dwóch lampek wina, zamknął się w kwocie 15 Euro. Jeśli kiedyś będziecie w Marbelii, koniecznie wpadnijcie do Tapas y Tintos (http://www.facebook.com/#!/Tapasytintosmarbella) i po prostu poproście o wszystkie dostępne tapasy.

Dlaczego w tytule wspominam o „boskim” Julio? Bo też mieszka w Marbelli! Czy to znaczy, że jest moim dalszym sąsiadem? Chyba trochę tak 🙂 Nigdy nie byłam jego wielką fanką („Amor”, wiadomo, ale reszta?). Wielki hiszpański muzyczny kochanek wydawał mi się zawsze zbyt metroseksualny, za wysoko nosił pasek i (tu zacytuję moją mamę) ‚za bardzo przeżywał’, a mnie bardziej ciagnęło do szorstkiego uroku kolegów z Guns’n’Roses. Ale mieszkam prawie w Hiszpanii i chcąc nie chcąc, zaczynam rozumieć o czym śpiewa i coraz silniej wkraczam do tego kręgu kulturowego. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam spoglądać na niego z pełną sentymentu życzliwością – może wtedy, gdy zobaczyłam w nim swojskiego Zbigniewa Wodeckiego.

To miał być krótki post, a proszę jaki długi mi się napisał 🙂 Niech Wasz weekend też będzie długi, koniecznie zjedzcie coś dobrego, a na dobry początek – posłuchajcie Julia Iglesiasa! Hasta luego!

2 odpowiedzi na „Chic Town albo 80 km od Julia Iglesiasa”

  1. marbella, marbella….
    jestem pewna, że chodziłyśmy tymi samymi uliczkami!

    Polubienie

    1. i jeszcze nie raz pochodzimy!

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do Z. Anuluj pisanie odpowiedzi