No to się zaczęło..
Na tłumy w pubie i na ulicach nie liczyłam, bo jak ktoś chce się zabawić, musi raczej jechać do La Linea. Wiadomo, w Hiszpanii ludzie mają lepszą kondycję, no i nie ma ograniczeń w sprzedaży alkoholu w sklepach (na Gibraltarze o 22:00 już alkoholu nie sprzedają, w Andaluzji niby też – ale tam mali sklepikarze mają więcej luzu. Na pociechę, albo i nie, w pubach na Gibraltarze można palić (od 2014 roku już nie/ przyp. aut.).
Poszłyśmy z koleżanką do pubu obok, czyli Seawave w Catalan Bay, na mecz inauguracyjny i zaliczyłyśmy wielką lekcję pokory – część ludzi nie wiedziała, że mistrzostwa odbywają się w Polsce, chyba nikt, że dziś gra Polska, a nieliczni, którzy tam byli, byli za Grecją. Na szczęście mamy poczucie humoru.
Na szczęście też był remis, więc wstydu nie było (bramka oczywiście padła, gdy wyszłam na zewnątrz gonić Małą Myszkę, która kompletnie nie dała się wkręcić, że jak panowie gonią piłkę, to jest fajnie.
I jakby tego wszystkiego żartobliwie nie opisywać, w sumie było mi smutno, bo mecz bez komentarza Dariusza Szpakowskiego, to nie jest mecz. W ogóle nie wiem co się dzieje na boisku, i które to są ‚stałe fragmenty gry’ (uwielbiam ten tekst!).
Ale grunt, że był remis.
Ps. Okazało się jednak, że po drugiej stronie Skały działo się więcej – byli nawet rodacy w koszulkach z polską flagą. Na następny mecz idziemy tam!


Dodaj odpowiedź do lubiegibraltar Anuluj pisanie odpowiedzi