Lubię rozmowy z Polakami mieszkającymi tutaj. Również dlatego, że często te rozmowy dotyczą marzeń.
Nie wiem dlaczego tak jest. Może dlatego, że gdy człowiek zebrał się w sobie, żeby wyjechać z Polski, to z reguły wcześniej zadał sobie pytanie o czym marzy? A jak już wie, to częściej się nad tym zastanawia, i chcąc nie chcąc, jest bliżej realizacji tego co naprawdę chciałby robić?
Przypomniało mi się jak podpisywaliśmy umowę w Aqua Gib (czyli z lokalnym Aquanetem). Na ścianie wisiał plakat reklamujący tę instytucję, ze zdjęciem olbrzymiej fali i hasłem, które mówiło mniej więcej, że jak już wiesz czego chcesz od życia, to w zasadzie już zacząłeś to robić i jesteś na drodze do realizacji planów. Wrażenie było dość absurdalne, bo biuro było mocno obskurne, a Pan z obsługi zdawał się nie marzyć od dawna, ale jakoś podkreślało szczególny stan ducha, w jakim znajduje się spora część ekspatów tu mieszkających.
Mimo, że nasze marzenia można połączyć w kilka wspólnych grup i często opuszczają nas w momencie znalezienia godziwego finansowo zatrudnienia, ale jakoś wierzę, że jak już machina ruszyła, to…
A wy? O czym marzycie? Że zadam klasyczne pytanie: Co zrobilibyście, gdybyście wygrali w Totolotka?
A nie da się tego zrobić inaczej?


Dodaj odpowiedź do Arek Anuluj pisanie odpowiedzi