Lubię Gibraltar

Strona o Gibraltarze i mojej miłości do tego miejsca, a także o odkrywaniu Andaluzji i wszelkich innych nieograniczonych możliwościach, dostępnych w tym zaskakująco różnorodnym miejscu na świecie!

Gibraltar

  • Małpa i mashmellows

    Wiedziałam, że lubią owoce i warzywa, że porywają kanapki turystom. Nam też kiedyś jedna przeszukała wózek – dobrze, że miałam wtedy Małą Myszkę na rękach. Widziałam jak przeszukują śmietniki, porywają jedzenie ze sklepów i domów (ale zawsze wyobrażałam sobie, że kradną banany – stereotypy, stereotypy). Już nie zwracam na nie uwagi, ale ta na ławce Read more

  • Foggy Days

    Kto myśli, że u nas zawsze świeci słońce jest w wielkim błędzie. Dotychczas czytałam o tym tylko w przewodnikach… Mówi się, że Brytyjczycy przywieźli na Gibraltar angielską pogodę, co oznacza, że co jakiś czas Skałę spowija mgła, i to nie tylko jej szczyt, ale wszystko – uliczki, place, a nawet plaże. Jest to spowodowane przez Read more

  • ABBA Saved The Queen

    Wczoraj był śmieszny i fajny dzień, taki z grupy nagradzających po trudnym okresie. Pełnym wrażeń i dobrych zdarzeń. Wieczorem Pełnia też była, prawdziwa, olbrzymia, tuż nad srebrnym morzem. Zaczęło się nieźle już od rana. Upiekłam drożdżowe muffiny i wyszły tak dobre, że aż nie chciałam ich dostarczać do pubu obok, tylko wszystkie zjeść. Później okazało Read more

  • Ufff, to była czarna seria… Najpierw padł samochód – po nieudolnej naprawie zdawałoby się banalnej rzeczy, zaczął dymić, śmierdzieć gumą, bluzgać płynem i padł. Nawet nie próbowaliśmy go sami włączać… Potem laptop – źle rokował od jakiegoś czasu i po prostu pewnego dnia się nie włączył. Telewizor – z dnia na dzień stracił głos, a Read more

  • Czasem w środę, a czasem w piątek, zależy co i ile mu się złowi, do Catalan Bay przyjeżdża pan, który sprzedaje ryby (tak jakby tu rybaków było mało). Parkuje na placu przy kościele, a tak naprawdę pod moim oknem, otwiera samochód i krzyczy, ale jak krzyczy! Naprawdę przepięknie, jakby śpiewał. Kompletnie go nie rozumiem, ale Read more

  • Loli ratuje gluta

    Jak już wiadomo, piekę ciasta. Wychodzi mi różnie. Tzn. inni twierdzą, że dobrze, ale mi jest ciągle mało. Taki typ. Staram się jak mogę, ale czasem wychodzi mi tak sobie. Na szczęście mam cichego sprzymierzeńca. To było jakiś czas temu. Moje pierwsze duże zamówienie, na Walentynki. Zaczęłam się przygotowywać odpowiednio wcześniej. Upiekłam dwa próbne ciasta, Read more

  • Washing and chatting

    Gdy wprowadziliśmy się do Catalan Bay, sąsiedzi pytali mnie dlaczego nie zamontowałam za oknem sznurków do prania, jak wszyscy. Większość ma powywieszane długie sznury, które zapełniają się kolorowo i malowniczo, gdy jest ładna pogoda. Powietrze jest przesycone wtedy zapachem płynu do płukania, a raczej mieszanką zapachów płynów do płukania, aż trochę kręci się w głowie. Read more

  • Frontera

    Mieszkając na Gibraltarze albo w La Linea, człowiek po chwili się przyzwyczaja, że czasem nawet kilka razy dziennie musi przekraczać granicę. W samochodzie bywa to męczącym przeżyciem, bo najczęściej stoi się w długim korku – pełnym cwaniaczków, którzy próbują się wcisnąć do kolejki i pełnym niby spokojnych ludzi, którzy wybuchają trąbieniem, gdy próbuje im się Read more

  • Prawie jak married

    ‚I hereby confirm that I had been staying in a relationship with xxx since xxx and we have been upbringing our child xxx together since xxx.’ Na Gibraltarze nie ma związków partnerskich (Już są/ przyp. aut.), ale przy składaniu wniosku o rezydencję nie trzeba być małżeństwem, żeby występować jako para. Wystarczy napisać stosowne oświadczenie, potwierdzające Read more

  • Dzieci potrafią rozładować najtrudniejsze sytuacje. I tym razem Mała Myszka okazała się niezawodna. Co prawda Chodzikowa nadal nie odpowiada na dzień dobry, ale mówi patrząc na moje oczywiście cudne dziecko – Que guapa (Jaka ładna). Może to jeszcze nie jest typowe powitanie, ale od czegoś trzeba zacząć! Read more