-
Ufff, to była czarna seria… Najpierw padł samochód – po nieudolnej naprawie zdawałoby się banalnej rzeczy, zaczął dymić, śmierdzieć gumą, bluzgać płynem i padł. Nawet nie próbowaliśmy go sami włączać… Potem laptop – źle rokował od jakiegoś czasu i po prostu pewnego dnia się nie włączył. Telewizor – z dnia na dzień stracił głos, a Read more
-
Piekąc ciasta na zamówienie, otworzyłam się na świat wszystkich domowych kreacji – w tym robótek ręcznych. Zawsze je lubiłam, ale nie miałam do nich cierpliwości i potem kończyłam z połową szalika albo jednym butem dla lalki. Pamiętam, że kiedyś sobie obiecałam, że jeśli skończę szalik, to spotka mnie coś wyjątkowego. Zawsze lubiłam takie myślenie magiczne. Read more
-
Mieszkając tutaj, niby oderwaliśmy się od dawnego życia i północnego pędu, ale i tak ciągle nie mamy czasu się, żeby regularnie się spotykać. A to wypada wizyta rodziców, a to dzieci chore, a to nie mamy nastroju i coś ściemniamy. Czas płynie, człowiek siedzi w domu i odpoczywa. Rzadko mamy czas, żeby się zobaczyć w Read more
-
Czasem w środę, a czasem w piątek, zależy co i ile mu się złowi, do Catalan Bay przyjeżdża pan, który sprzedaje ryby (tak jakby tu rybaków było mało). Parkuje na placu przy kościele, a tak naprawdę pod moim oknem, otwiera samochód i krzyczy, ale jak krzyczy! Naprawdę przepięknie, jakby śpiewał. Kompletnie go nie rozumiem, ale Read more
-
Jak już wiadomo, piekę ciasta. Wychodzi mi różnie. Tzn. inni twierdzą, że dobrze, ale mi jest ciągle mało. Taki typ. Staram się jak mogę, ale czasem wychodzi mi tak sobie. Na szczęście mam cichego sprzymierzeńca. To było jakiś czas temu. Moje pierwsze duże zamówienie, na Walentynki. Zaczęłam się przygotowywać odpowiednio wcześniej. Upiekłam dwa próbne ciasta, Read more
-
Gdy wprowadziliśmy się do Catalan Bay, sąsiedzi pytali mnie dlaczego nie zamontowałam za oknem sznurków do prania, jak wszyscy. Większość ma powywieszane długie sznury, które zapełniają się kolorowo i malowniczo, gdy jest ładna pogoda. Powietrze jest przesycone wtedy zapachem płynu do płukania, a raczej mieszanką zapachów płynów do płukania, aż trochę kręci się w głowie. Read more
-
Przyzwyczajeni do życia pełnego efektów i osiągnięć, w kwestii spełniania swoich marzeń też sobie za wysoko stawiamy poprzeczkę. Jak już je mamy spełnić, to tylko ‚z całej siły’ – czyli albo rzucam wszystko i zostaję fotografem dzikich zwierząt, albo postanawiam żyć w samotni na krańcu świata itp., albo nic. A to przecież nie jest tak, Read more
-
Nie ma we mnie zgody na to, że tylko utalentowani i uprawiający kulturę wysoką mają prawo tworzyć, a reszta lepiej niech siedzi cicho. Jeszcze w czasach pracy w agencji reklamowej miałam żal, że grafik i copywriter są szanowanymi trudnymi charakterami, a account pracowitym, bo pracowitym, ale jednak jakby mniej uprawnionym do błyskotliwości. Nie będę tu Read more
-
Tak bardzo się przyzwyczaiłam do ciągłej walki, że jak jestem szczęśliwa dwa dni, to zaczynam się bać. W zarządzaniu kryzysowym zdecydowanie najlepiej się sprawdzam, ale ile da się tak wytrzymać? Read more
-
Mieszkając na Gibraltarze albo w La Linea, człowiek po chwili się przyzwyczaja, że czasem nawet kilka razy dziennie musi przekraczać granicę. W samochodzie bywa to męczącym przeżyciem, bo najczęściej stoi się w długim korku – pełnym cwaniaczków, którzy próbują się wcisnąć do kolejki i pełnym niby spokojnych ludzi, którzy wybuchają trąbieniem, gdy próbuje im się Read more
