Lubię Gibraltar

Strona o Gibraltarze i mojej miłości do tego miejsca, a także o odkrywaniu Andaluzji i wszelkich innych nieograniczonych możliwościach, dostępnych w tym zaskakująco różnorodnym miejscu na świecie!

Caleteñas

  • Washing and chatting

    Gdy wprowadziliśmy się do Catalan Bay, sąsiedzi pytali mnie dlaczego nie zamontowałam za oknem sznurków do prania, jak wszyscy. Większość ma powywieszane długie sznury, które zapełniają się kolorowo i malowniczo, gdy jest ładna pogoda. Powietrze jest przesycone wtedy zapachem płynu do płukania, a raczej mieszanką zapachów płynów do płukania, aż trochę kręci się w głowie. Read more

  • Dzieci potrafią rozładować najtrudniejsze sytuacje. I tym razem Mała Myszka okazała się niezawodna. Co prawda Chodzikowa nadal nie odpowiada na dzień dobry, ale mówi patrząc na moje oczywiście cudne dziecko – Que guapa (Jaka ładna). Może to jeszcze nie jest typowe powitanie, ale od czegoś trzeba zacząć! Read more

  • Chodzikowa

    Jedna z sąsiadek sprawia wrażenie osoby bardzo zdyscyplinowanej – dwa razy dziennie dziarskim krokiem okrąża po kolei wszystkie budynki, wchodzi na każde patio, porusza się szybko i jest bardzo skoncentrowana na tym co robi. Nie widziałam jeszcze nigdy równie metodycznie spacerującej osoby. Nadal nie wiem jak mam na imię, bo w przeciwieństwie do reszty sąsiadów, Read more

  • W XVIII wieku od skały górującej nad Catalan Bay Village oderwał się jej spory kawał i sturlał w dół do morza, niszcząc na swojej trasie zabudowania, ale na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach. Ze względu na kształt mówią na niego La Mamela, czyli Tits, czyli cycek. Podobno przynosi szczęście, tzn, gdy się go Read more

  • Sex with a view

    Wczoraj czekałyśmy na autobus. Mamy naprawdę piękny widok z przystanku – na zatokę Catalan Bay, Hiszpanię, Afrykę, Cieśninę Gibraltarską i no i samą Skałę, aż dech zapiera. Read more

  • Wczoraj na Gibraltarze przez trzy godziny nie było prądu. Jak awaria, to awaria. Chyba z tego powodu zepsuł nam się piec i nie mieliśmy ciepłej wody. Rano zadzwoniłam do agencji. Odebrał Alan (potrafi być po mistrzowsku jednocześnie miły i niemiły, prawdziwy Gibon): – Nie martw się, dziś go naprawimy. Zadzwonimy do Ciebie po 10:00 i Read more

  • Belinda mieszka obok nas i coś w jej oczach mi mówi, że chce się ze mną zaprzyjaźnić. Zaczepiła mnie dziś, gdy szłam rozwiesić pranie: – Nie będzie padać. To zawsze widać po chmurach. – ? – Gdy płyną w stronę Skały, to wtedy na pewno będzie padać. Gdy w kierunku morza, będzie ładna pogoda. A Read more

  • Niedziela palmowa

    Na Gibraltarze czuć już święta, mimo braku morza zajączków, kurczaczków, bazi, super promocji, specjalnych standów, plakatów kup dwa, dostaniesz jeden darmo, i innych cywilizowanych oznak zbliżającej się Wielkanocy. Dzięki temu można je poczuć intensywniej. Dziś rano obudził mnie śpiew. Trwało to dobre pół godziny i brzmiało naprawdę ładnie. Gdy wyjrzałam przez okno, zobaczyłam wszystkie sąsiadki, Read more

  • The monkey is here

    – The monkey’s here – powiedziała sprzedawczyni w sklepie, pokazując mi kij od szczotki. Po chwili zrozumiałam o co jej chodzi – o małpy. Po siedmiu tygodniach w Catalan Bay zaczęłam myśleć, że do nas nie schodzą, a jednak! Najpierw słychać krzyk „Mono! Mono!”, a potem rozlega się odgłos trzaskania – to ktoś próbuje je Read more

  • Loli

    Maria Dolores Pisharello to pani, która mieszkała tu przed nami. Umarła rok temu, i potem jej mieszkanie stało puste przez rok, tak jakby na mnie czekało. Nazywano ją Loli i bardzo ją lubię. Czuję, że czasem jest przy mnie, szepcząc do ucha ‚głowa do góry, dasz radę, fajna z Ciebie dziewczyna’, ale tak bardzo cicho, Read more