Lubię Gibraltar

Strona o Gibraltarze i mojej miłości do tego miejsca, a także o odkrywaniu Andaluzji i wszelkich innych nieograniczonych możliwościach, dostępnych w tym zaskakująco różnorodnym miejscu na świecie!

Socialite Egalité

Mieszkając tutaj, niby oderwaliśmy się od dawnego życia i północnego pędu, ale i tak ciągle nie mamy czasu się, żeby regularnie się spotykać. A to wypada wizyta rodziców, a to dzieci chore, a to nie mamy nastroju i coś ściemniamy. Czas płynie, człowiek siedzi w domu i odpoczywa. Rzadko mamy czas, żeby się zobaczyć w większym gronie. Co kilka miesięcy umawiamy się jednak, na zmianę na Gibraltarze i w La Linea (żeby było sprawiedliwie).

Bardzo fajna jest ta nasza Polonia tutaj, a najbardziej w niej lubię to, że nie ma w niej intensywnych podziałów wynikających z dochodów czy wykonywanych zawodów. Dzięki temu, że łączy nas nie tylko bycie Polakiem i słabość do plażowania, ale też możliwość dobrego życia, która jest dla każdego z nas w równym stopniu dostępna, bo każdy z nas może iść na plażę czy na smaczne tapasy, albo pojeździć sobie po Andaluzji, zawsze jest o czym pogadać.

Nasza społeczność jest mała i mimo niewielkiego rejonu, dość zróżnicowana, bo inne typy osobowości wybierają Gibraltar, Costa del Sol i Costa de la Luz, ale zawsze są to bardzo ciekawe osoby, oryginalne i zainteresowane światem.

Dziś po raz kolejny próbowaliśmy się spotkać. To było już trzecie podejście, bo przedtem ciągle padało, ale wreszcie daliśmy radę.

Spóźniliśmy się, bo konflikt hiszpańsko-gibraltarski narasta i staliśmy ponad godzinę w korku do granicy. Tylko po to, żeby stwierdzić, że to nie ma dziś sensu, wrócić na parking przy Casemates Square i pojechać autobusem (na szczęście następne spotkanie robimy u nas na Gibraltarze!).

Uroczo zapchaliśmy knajpę przy jednym z placów, było nas ponad 20 dorosłych i do tego sporo dzieci. Gadaliśmy, jedliśmy tapasy, dzieci biegały, fontanny lały wodę, a właściciel zacierał ręce. Było bosko.

Oby do następnego razu!

Dodaj komentarz