Lubię Gibraltar

Strona o Gibraltarze i mojej miłości do tego miejsca, a także o odkrywaniu Andaluzji i wszelkich innych nieograniczonych możliwościach, dostępnych w tym zaskakująco różnorodnym miejscu na świecie!

Hobbysta to artysta?

Nie ma we mnie zgody na to, że tylko utalentowani i uprawiający kulturę wysoką mają prawo tworzyć, a reszta lepiej niech siedzi cicho.

Jeszcze w czasach pracy w agencji reklamowej miałam żal, że grafik i copywriter są szanowanymi trudnymi charakterami, a account pracowitym, bo pracowitym, ale jednak jakby mniej uprawnionym do błyskotliwości.

Nie będę tu teraz tłumaczyć zawiłości pracy agencyjnej, żalić się i rozładowywać sobie różnych napięć, ale uważam, że to za jakąś jawną niesprawiedliwość.

Proces twórczy to proces twórczy. Gdy ktoś tworzy omlet, tańczy sobie, śpiewa, maluje szafkę, pisze prezentację czy maluje obraz, to najważniejsze jest – że tworzy. Porównywanie tego z innymi omletami, prezentacjami czy obrazami, kompletnie nie ma sensu. No chyba, że dla krytyka – bo daje mu pracę.

Zrozumiałam ostatnio jak mocno przez całe życie, ograniczały mnie, pewne wtłoczone mi do głowy w procesie wychowawczym, wzory myślenia.

1/ Co pomyślą o mnie inni, to chyba najpopularniejszy zabójca radości życia.

Dopóki się przejmujesz się zdaniem innych, nie jesteś w stanie wydusić słowa, które będzie Twoim własnym, a nie jakimś zgrabnym przefiltrowaniem popularnych poglądów i obowiązujących ideologii.

2/ Zobacz co ta/ ten wyrabia.

Dopóki krytykujesz i oceniasz innych, sam wstydzisz się cokolwiek zrobić. Dopóki porównujesz się z innymi, nie masz czasu sam czegoś stworzyć.

3/ Jak czegoś nie umiesz, to nie rób.

Ten jest chyba najgorszy. Przecież gdy zaczynasz pracę, cokolwiek zaczynasz, to właśnie nie umiesz i na tym polega cała przygoda, żeby się nauczyć.

Żyjemy w czasach leżenia na kanapie i krytykowania wszystkiego, a to przecież wyniszcza kreatywność. Smuci mnie strasznie, gdy widzę jak wszyscy nawzajem siebie krytykują, zamiast wspierać. Każdy jest inny i tworzy swoją rzeczywistość w ramach swoich możliwości, swojej przestrzeni. Dopiero wtedy pięknie wypełnia się treścią świat. Nie wszyscy muszą być mistrzami.

To nie jest koniec świata, jeśli coraz więcej ludzi próbuje jakoś wyrazić siebie, a do telewizji wcale nie powinny mieć wstępu tylko osoby wybitne. W tej różnorodności, słabości i niby małości, jest właśnie wielkość i siła. I cały świat, którego chcę i mam szczęście być częścią.

Dobrze, że mamy Internet. Coś czuję, że za parę lat każdy będzie prowadził własny blog, opisywał swoje pasje i marzenia. A jakby jeszcze każdy miał z tego dodatkowy dochód?

Tyle spędzamy czasu przez komputerem, że ktoś chyba powinien nam za to płacić.

Dodaj komentarz