Kilka lat zbierałam się, żeby zacząć pisać. Kilka miesięcy, żeby zacząć prowadzić bloga. Opublikowałam go, gdy poczułam, że nie przejmę się oceną innych (jakże się myliłam!). Niezawodni niezawodnie pochwalili. Dziękuję im za to z całego serca!
Ale i tak ciągle było mi mało. Analiza statystyk, czekanie ma pierwszego trolla, coraz natarczywsze pytania w głowie: czemu nie wstawiają sobie mnie na ściankę z dumnym dopiskiem ‚Moja koleżanka na Gibraltarze!’, dlaczego mnie nie ‚polubiają’ (?!?).
Aż tu nagle komentarz – ‚Zapachniało Almodovarem‚.
Miałam minę jakbym zjadła kubek poziomek 🙂


Dodaj komentarz