Wczoraj czekałyśmy na autobus. Mamy naprawdę piękny widok z przystanku – na zatokę Catalan Bay, Hiszpanię, Afrykę, Cieśninę Gibraltarską i no i samą Skałę, aż dech zapiera.

Nagle minęła nas małpa, naprawdę dorodny okaz. Nawet się trochę przestraszyłam. Zgrabnie i szybko wdrapała się na restaurację La Mamela (czyli cycek – bo mieszkam przy cycku, w następnym poście opowiem dlaczego). Po chwili dołączyła do niej (tzn. do niego) koleżanka. I zrobiły to.
Serio.


Dodaj komentarz