– The monkey’s here – powiedziała sprzedawczyni w sklepie, pokazując mi kij od szczotki.
Po chwili zrozumiałam o co jej chodzi – o małpy.
Po siedmiu tygodniach w Catalan Bay zaczęłam myśleć, że do nas nie schodzą, a jednak! Najpierw słychać krzyk „Mono! Mono!”, a potem rozlega się odgłos trzaskania – to ktoś próbuje je przestraszyć i przegonić. Trzaskają też zamykane szybko okna.
Trzeba je zamykać, bo małpy zakradają się do domów, porywają jedzenie i zostawiają straszny bałagan.
Podobno Loli się na nie skarżyła, bo wchodziły do jej salonu i kuchni. Bywało, że biegały po całym domu. Raz podobno, splądrowały lodówkę, gdy Loli wraz z kuzynką siedziały w salonie…
Okna do kuchni i salonu, to były oczywiście pierwsze okna, które zamknęłam po powrocie do domu.


Dodaj komentarz