O Catalan Bay prawie nikt na świecie nie wie, czasem nawet niektórzy mieszkańcy Gibraltaru nie wiedzą gdzie to jest. Catalan Bay nie widać na znanym zdjęciu Skały, nie wspomina o niej większość przewodników. Piękne miejsce zagubione w gibraltarskiej mikroprzestrzeni.

Kilka rzędów domów, jeden sklep, pub, Klub Rybaka, kościół i morze drzewek szczęścia. Drzewka rosną wszędzie, najczęściej w doniczkach zrobionych ze starych wiaderek, czasem przemalowanych na niebiesko, w kwiaty, ozdobionych muszelkami.

Zdają się wspierać mieszkańców spokojną pewnością, że wszystko będzie dobrze. Gibraltarczycy lubią czarować. Ich wiara jest trochę pogańska, a jednocześnie pełna Matek Boskich, obrazków, świeczek intencyjnych, przeżegnań, może dlatego jest im tak bliska?
Łódki też są wszędzie i nie pozostawiają miejsca na zaparkowanie samochodu. Widzę je gdy wyglądam przez okno. Jedna stoi nawet na patio.

Sąsiedzi nadal samodzielnie łowią ryby. Później wczesnym wieczorem, patroszą je przy promenadzie. Resztki zjadają mewy i… koty.
No a w piątek przyjeżdża samochód z wanną w bagażniku. Wanną pełną ryb na sprzedaż. Zawsze wiem, że przyjechał. Od tego krzyku od razu z Małą Myszką podskakujemy.
Catalan Bay Village to dawna wioska rybacka, położona po wschodniej stronie Skały gibraltarskiej, dzięki czemu codziennie można tu oglądać wschód słońca.

Zależnie od pory roku, słońce zachodzi pomiędzy 15:30 a 17:30, a pokrywający wtedy wszystko cień, pozwala przetrwać andaluzyjskie upały. Z plaży widać Hiszpanię, Cieśninę Gibraltarską, Afrykę i rząd zacumowanych w oddali statków.
Nad wszystkim ciągle lata ogromne stado mew i znakuje samochody mieszkańców – po tym można ich poznać, gdy już pojadą do miasta. Przychodzą też małpy, ale rzadko. Dlatego o małpach będzie kiedy indziej.
Cieszę się, że tu mieszkam. Ciekawe kiedy będę już ‚nasza’.
Jeśli chcesz i możesz, wspieraj Lubię Gibraltar na https://buymeacoffee.com/lubiegibraltar ! Bardzo dziękuje! ☀️💛☀️


Dodaj komentarz